wrzesień 6

Akcja marketingowa KP Książęce

Widząc po blogach kolegów po fachu w KP (Kampania Piwowarska) trwa kolejna akcja marketingowa 🙂 Tym razem piwo sygnowane marką Książęce tj.: Czerwony Lager, Ciemne Łagodne i Złote Pszeniczne – pojawiają się wpisy tu, tu i tu… jest ich jeszcze trochę. To w sumie i wcale nie zdziwiłem się gdy po kolejnej wojnie z kurierem mogłem obfotografować poniższe:

Właściwie to źle piszę bo zdziwiłem się – po koncernach jeżdżę jak po burej… kobyle i nie szczędzę słów… a oni dalej przysyłają tego typu produkty do testów 🙂 W sumie tak jak Tyskiego Klasycznego nigdy w sklepie nie ujrzę ale spróbować co tam pijają na południu – czemu nie.

Tak wstępnie oglądam załączoną do paczki kartkę z opisem WTF i jedno co mnie cieszy – piwa są lekkie, nie ma mózgojebów. Alko jest w okolicach 4-5%. Mam nadzieję, że to trwalsza tendencja a nie tylko jednorazowe zabiegi marketingowe….

W każdym razie – spodziewajcie się za kilka dni paru ocen produktów ze zdjęć.

wrzesień 4

Cydr… coś z tego wychodzi

Jakiś miesiąc temu przypadkiem wpadły mi w dłoń… 3kg antonówek 🙂 Tak „zupełnie przypadkiem” i oczywiście wiadomo co z nimi zrobiłem.

Tym razem jednak operacja przebiegła następująco:

  • jabłka po prostu zmieliłem w maszynce do mielenia
  • na chama wpakowałem do bańki 10l i zalałem wodą + 1kg cukru
  • tym razem okazało się, że mam nabyte w ubiegłym roku drożdże przeznaczone stricte dla cydrów… no i użyłem ich w sumie wychodząc z założenia, że już pewnie dawno się przeterminowały

No a dziś stwierdziłem, że potrzebna mi owa bańka 10l, w której to to stało… no więc zlałem znad osadów – problem w tym, że osadów było tak koło 80% procent nastawu. W każdym razie po zlaniu okazało się, że zostało tego raptem 5l. Końcowym jednak akcentem był test co z tego wyszło… no i ujmę tak: poleżeć to to jeszcze musi ale już zapowiada się całkiem nieźle… jest pół słodki i całkiem smaczny 🙂

Przy okazji duża bańka opisywana wcześniej… przestaje powoli fermentować i … moment… udałem się dokonać próbnego obciągu… i a) sklarowało się już b) półwytrawne c) naprawdę spoko… Oj niedługo przyjdzie na niego czas 🙂

Kategoria: Cydry | LEAVE A COMMENT
sierpień 27

Trwałość piw domowych … część kolejna…

Tak się utarło, że co jakiś czas otwieramy kolejną butelkę z pierwszej robionej przez nas warki. Była to pucha John Bulla. Data uruchomienia nastawu: 2008.02.02.

No i nadeszła ta pora, że otworzyliśmy flaszkę po ponad 4 latach…. Piwo nadal jest spoko, daje się pić a nawet powiem więcej wydawało nam się, że jest nawet lepsze niż ostatnio (czyli rok temu).

Podsumowując: piwo ma 4 lata i dalej nadaje się do picia. Kolejny test za rok… zostało 5 flaszek 🙂

sierpień 21

śliwek u nas wiele…

Sobotnie wyjście na lokalny rynek wywołało u mnie niekontrolowany wyciek śliny… owy wyciek objawił się gdy w pełnej krasie, na straganach, gdzie pojawiły się tegoroczne śliwki.

Skutek odniosło to następujący:

  • śliwka dobrowiecka (czy jakoś tak)… 2kg
  • śliwka ogródkowa 3kg
  • 1kg cukru
  • 4l wody
  • 200g aronii dla kolorku
  • pożywka, drożdże miodowe
  • 2ml pektyn celem rozbicia moszczu

Czyli śliwki wydrylowane, zmielone i wrzucone do bańki 10l. Do kompletu pozostałe dodatki i wynik widać na poniższym obrazku.

W sumie ciekaw jestem co z tego wyjdzie bo tak z wyglądu to w bańce widać sam moszcz…

sierpień 19

letni cydr część 1

No tak … padło na cydr… najpierw zdobyłem jabłka:

To była pierwsza tura. Potem wypożyczyłem sokowirówkę i dawaj generować soczek. Potem przyszła druga tura… no i skończyło się to to 25 kilogramami jabłek. W składzie znalazły się m.in szara reneta ok. 8kg, antonówka 2kg, jakieś jabłka ogrodowe ok. 10kg.

Całość wylądowała w bańce + drożdże cydrowe. Tym razem chciałem pobawić się w purystę i zrobić cydr tylko z samego soku. Okazało się jednak, że z jabłek udało mi się pozyskać tylko około 18 litrów soku a bańka ma 30l. No i niestety skończyło się to tak, że dolałem ok. 8l wody + kilo cukru. Póki co radośnie to to sobie fermentuje…

Ciekawostką jednak są bańki, które ostatnio pojawiły się w moim użyciu. Otóż Ukraiński browar Obolon zaczął sprzedawać piwo beczkowe w 30to litrowych bańkach z… plastiku. Po ich opróżnieniu wystarczy naciąć cążkami skobelki dekla, wyciągnąć rurkę i okazuje się, że mamy idealną bańkę do fermentacji. Zaletą jest zdecydowanie to, że są wyjątkowo smukłe co pozwala wsadzić ich więcej do kuchni 🙂 No i to, że są plastikowe – co ogranicza mocno możliwości zbicia…

Kolejne nastawy w drodze 🙂 Na jesień nastawiam się na nastawienie czystego soku jabłkowego bez żadnych dodatków… zobaczę co z tego wyjdzie…