grudzień 22

Rozpoczęcie sezonu zimowego

Ogłoszony na Facebooku apel, że szukam baniek do fermentacji, uzyskał niezwykle dla mnie ciekawy odzew. Otóż okazał się, że znajomi przekazali mi „pod opiekę” aż 5 sztuk butelek po winie z Biedronki. Nie było by w tym nic niezwykłego ale te „butelki” mają całe 5 litrów objętości. Do kompletu korek fi33 oraz rurka fermentacyjna i już mam idealny fermentor pod niewielkie próbki testowych miodów.

Idąc wiec za ciosem plan na najbliższy tydzień wygląda następująco:

  • liczi i ananas. Będą to dwa miody, do których użyję: dodatków barmańskich 🙂 Wiem brzmi dziwnie ale udało mi się nabyć jedno kilogramowe opakowania musów owocowych, przy których producent zarzeka się, że są w 100% owocowe i bez żadnych dodatków. Po otwarciu mają trwałość 3 dni więc coś w tych zapewnieniach musi być. W każdym razie gdybym miał robić mus z żywych owoców, kupując je w markecie, to chyba bym poszedł z torbami a tu cena okazała się bardzo atrakcyjna. Planuję wsadzić to do 10 litrowych baniek i zobaczyć co z tego wyjdzie.
  • Lipa czyli miód Kowieński. Ogólnie z dala trzymałem się dotychczas od miodu lipowego. Teraz dokopałem się do paru przepisów na miód nazywany Kowieńskim gdzie głównym składnikiem smakowym jest lipa i to zarówno w formie miodu, jak i kwiatostanów. Posiadam ze 300g suszu kwiatostanów więc i czemu nie spróbować.
  • Miód Rosyjski. To w sumie ciekawostka bo znalazłem przepis w którym główne składniki to pieprz, gałka muszkatołowa, ziele angielskie, cynamon, goździki itd. Naszym północnym sąsiadom (Obwód Kaliningradzki to jedyna obecnie granica z Rosją) przypisuje się milsze spoglądanie na trunki zarówno mocniejsze jak i wyraźniejsze w smaku – wcale więc nie dziwi mnie, że miód doprawiony pieprzem nazwano rosyjskim :-). Nie mam pojęcia co wyjdzie z takiego miksowania ale aż korci  mnie żeby spróbować. Oj będzie wesoło.
  • Miód Bernardyński. To w sumie ukłon w kierunku zebranego z działki chmielu. Mam do wykorzystania całą reklamówkę własnej Marynki i nie zawaham się jej użyć 🙂 W każdym razie przepis na miód chmielony, który znalazłem pokazuje, że da się miksować miód i chmiel. Więc czemu nie…
  • Aronia, Tarnina, Dzika róża. To będą trzy miody, będące kontynuacją eksplorowania ziół i owoców polskich. Testowałem już co prawda głóg i tarninę ale były to susze owocowe i wynik był całkiem dobry. Tym razem jednak bazować będę na owocach zamrożonych jesienią czyli de facto na świeżych.

Jak widać eksperymenty idą po całości. Czy coś z powyższego będzie się nadawało do picia? Nie mam pojęcia ale zabawa będzie przy tym przednia 🙂 Jak widać w tym sezonie będę opierał się nie tylko na intuicji ale także na historycznych przepisach. W końcu kiedyś Polska miodem płynęła więc nasi pradziadowie musieli wypracować coś ciekawego…

grudzień 18

Posumowanie sezonu jesiennego

Pora podsumować to co działo się jesienią w mojej domowej produkcji.

Etap pierwszy: Cydr

No i w tym roku pierwszy raz na poważnie wziąłem się za cydr z jabłek. Wcześniejsze próby były ale albo małe ilościowo albo tak średnio wychodziły albo osiągałem wino a nie cydr. W tym roku rozwinąłem przepis i pojechałem po całości. Skutek był taki, że przerobiłem ze 300kg jabłek, z których powstało 5 fermentorów z cydrem. Pierwszy wyszedł idealnie, drugi zakaził się czymś bo ma w tle posmak zgnilizny. Obstawiam, że po prostu trafił mi do bańki sok z jakiegoś zgnilca i zepsuł warkę. W każdym razie pić się go da ale nie jest to pierwsza liga. Pozostałe 3 bańki czekają na rozlew… ale próby smakowe mówią, że są w pierwszej lidze. No i podsumowując: przepis na cydr jest już wypracowany, sprawdzony i na 100% mogę go polecać innym.

Etap drugi: Miody testowe

I tu chyba także sukces. Z 5 testowych smaków w pierwszej lidze są trzy: Wit-Honey, Daktyle i Żurawina. Pozostałe: Arcydzięgiel i Rokitnik są już takie sobie tj. nie są mega-giga wypasem a po prostu inne i także smaczne. Na pewno furorę robi Wit-Honey. Miód ten początkowo miał być testem na użycie kolendry w miodzie ale po 3 dniach fermentacji doszedłem do wniosku, że zrobię z niego miodowy odpowiednik WitBiere czyli dodałem skórki z pomarańczy i skórki z cytryny. No i okazało się to strzałem w 10.

Podsumowując: Do jesieni mam cydrów do oporu. Miodek w wersji Wit-Honey trzeba powtórzyć w większej ilości.

grudzień 16

Sezon znów rusza…

Z dna zamrażalki wykopałem kilkanaście „kostek”, które dzielnie molestowałem jesienią 🙂

Cała zabawa polegała na tym, że nabyłem drogą kupna w Marko 100 opakowań jednorazowych w formie niewielkich plastikowych pudełeczek (5 cm wysokości, 4 cm szerokości i 8 cm długości) a potem jesienią radośnie pakowałem do nich to co zdołałem kupić na rynku. Do maszynki do mielenia i potem do zamrażalnika powędrowały więc: maliny i to zarówno te letnie jak i jesienne, truskawki, porzeczki… i na koniec oczywiście kurki 🙂 Co prawda niektórzy twierdzą, że zrobię wino nawet z gwoździ, to z kurek takowego nie mam zamiaru robić… ale zapewniam, że jajecznica z kurek w środku zimy to czad na maxa… W każdym razie 2/3 zawartości zamrażalnika stanowiły owe kostki i pod koniec stwierdziłem, że rozumiem na czym polega współczesny handel międzynarodowy wraz z pojęciem „uniwersalnego kontenera” 🙂 Skutek na pewno był taki, że normalnie do zamrażalnika wchodzi o około 30-40% mniej „towaru”. Po „sprzętowej kompresji” i umieszczeniu w znormalizowanych opakowaniach upakowanie zdecydowanie się poprawiło. No i byłem w stanie przetrzymać do zimy 50 pudełeczek wypełnionych przeróżnym dobrem…

Przechodząc do rzeczy – właśnie zaczynam „operację zimową”. Polega ona na wsadzeniu zawartości zamrażalnika do baniek, dodaniu cukru i dosypaniu drożdży 😉 Oczywiście nie kurek, ryb i mięs… Na pierwszy front poszły maliny bo jesienne wino z malin rozeszło się w tempie zastraszającym i chyba pora powtórzyć sukces. Drugim frontem będzie truskawa, która także znikła już praktycznie z piwnicy.

Tak więc drogie dziadki… za 1,5 miesiąca możecie spodziewać się kolejnej dostawy 🙂

Kategoria: Wina | LEAVE A COMMENT
listopad 17

Grzaniec piwny

Sezon na choroby w pełni… Ja polecam piwowarski patent na nie-chorowanie 🙂

Sładniki na zestaw z jednego piwa.

  • jakiekolwiek piwo z marketu… zwykły eurolager
  • miód – ok. 2-3 pełniusie łyżeczki
  • goździki – ok 4szt
  • cynamon w pałkach – mały paseczek ok. 2-4cm
  • można starkować odrobinę imbiru – nada miłej ostrości 🙂

W przypadku większej ilości przemnożyć… Zaznaczam, że nie warto robić z więcej niż trzech piw na raz i poniższy przepis jest dedykowany 1-2 osobom a nie dla całego stada… Ten stadny opublikuję przy innej okazji 😉

Przepis jest następujący:

Bierzemy piwo i mały garnek. Wlewamy piwo do garnka + wszystkie dodatki. I tu uwaga – wlewane piwo będzie się pienić na potęgę. To samo będzie gdy dodamy miód. Ja robię tak, że wlewam piwo, włączam palnik… a gdy już się ciut uspokoi to dodaję dodatki. Podgrzewamy tak długo aż wsadzając tam palucha czujemy, że jest mu już za gorąco. Wlać do kufla i siorbać. Kufel można wcześniej wymoczyć w gorącej wodzie, żeby zbyt szybko nie zbił temperatury grzańca.

I tym oto przemiłym przepisem można wywalić do śmieci grzańce serwowane w niektórych knajpach gdzie oprócz piwa potrafią wrzucić np. cukier w kostkach, chamski sok dodawany czasem do piwa itd. Pomysłów jak zrobić obrzydliwego grzańca jest wiele. W niektórych knajpach (np. Beczka w Olsztynie na Starej Warszawskiej) mają fajny patent, że z w/w dodatków robią syrop, który dodają do piwa w kuflu i to podrzewają w mikrofali. Zacny przepis i jednocześnie szybki w przygotowaniu.

listopad 16

Porter Warmiński – Kormoran

Rozniosło się już po świecie, że Kormoran załapał się na złoto na konkursie European Beer Star… Co ciekawe złoto zdobyły dla Polski tylko dwa piwa… oba czarne… i oba z Olsztyna 🙂

Jedno co wam powiem drogie dziatki to to, że warto mieć pod nosem taki browar. A czemu? Bo ktoś w końcu poszedł u nich po rozum do głowy i dla lokalnych knajp zaczęli lać do beczek, poza rześkim i wiśnią, także warnijskie, portera itd. No i powiem wam, że ich piwa z beczki i bez pasteryzacji (czyt. kastracji) są po prostu niesamowite. Ponoć nie pasteryzują bo nie mają maszyny do tego… DROGI BROWARZE: ani się ważcie kupować to świństwo.

Za mocnymi piwami nie przepadam ale gdy napotkałem w Starej Warszawskiej Portera z beczki to był to obowiązkowy punkt programu na ten wieczór. Niefiltrowany, niepasteryzowany. Rewelacja. Był tak gęsty, że momentami zastanawiałem się czy go jakąś żelatyną nie potraktowali.

Dla tych co jednak chcą spróbować czegoś niesamowitego to polecam niedawno wypuszczonego 5paka ze szklanką. Różnica jest taka, że w butelkach jest piwo leżakowane prawie dwa lata. To „zwykłe” ma TYLKO pół roku. No i powiem jak dla mnie po prostu rewelacja – tak aksamitnego portera jeszcze nie piłem.

Na koniec chciałbym napisać: Przyjeżdżajcie do Olsztyna bo tylko u nas można w knajpach pić piwo z Kormorana bez pasteryzacji, filtracji i prosto z tanków. Tylko u nas – ale niestety nie jest to prawda… ta tura portera i warnijskiego ponoć jest tylko wyjątkiem od reguły 🙁 Szkoda…

 

P.S. A językowym purystom piszących „porterU” to polecam zamawiać w knajpie „RadlerU” albo „PrzenicU”… błazenada po całości 🙂

Kategoria: Piwka | LEAVE A COMMENT