październik 5

Śliwki są do bani…

Omawiane wcześniej wino oparte na śliwce… to głupi pomysł. Ani to to nie smakuje, ani to nie wygląda. Ogólnie porażka.

Coś czuję, że odfiltruję to to, żeby było jakoś w miarę klarowne, doładuję jakiegoś cynamonu i goździków, żeby jakiegoś pazura dostało i powędruje do dużej, plastikowej bańki celem przetworzenia na grzańca. Jak wiadomo grzaniec przyjmie wszystko szczególnie gdy robi się go na mrozie mieszając dokładnie wszystko co się nawinie pod rękę 🙂

Tak więc jestem zawiedziony… ale cóż – od tego są eksperymenty… czasem coś nie wychodzi i trzeba przetworzyć wyniki w inny sposób niż zamierzony.

Tagi: ,
Copyright © 2009. All rights reserved.

Opublikowano 10/05/2012 przez Jerzy Mackiewicz in category "Wina

1 COMMENTS :

  1. By Emilia on

    cześć! ja tu trochę z przypadku ten tytuł zobaczyłam i muszę się zbulwersować – mam akurat doskonały przepis na wino śliwkowe, taki staropolski z dziada pradziada uskuteczniany na oko i podzielę się bo dzielić się trzeba!:

    -2/3 5-cio litrowego gąsiora wypełnić pozbawionymi pestek śliwkami.
    -Wsypać 1 kg. cukru.
    -(a tutaj z uwagi na walory smakowe )
    -Do 4/5 zalać przegotowaną wodą.
    -Zatkać korkiem i wężykiem fermentacyjnym.

    Postawić w możliwie ciepłym miejscu im cieplej tym lepiej.
    W zależności od temperatury od 2 do 3 tyg. (aż śliwki odpadną na dno a ciecz nad nimi będzie klarowna).

    śliwki duże, miękkie, rozpływające się w ustach i słodkie, takie z końca września, nie te małe, kwaśne i twarde. zawsze wyjdzie, jest słodkie, aż gęste, przepyszne na zimowe wieczory 🙂
    powodzenia :3

Skomentuj Emilia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.