Październik 24

100l miodu wstawione :-)

Normalnie czuję się jak przemysłowiec… bo zamieniłem 30l bańkę z miodem na dwie bańki po 54l brzeczki miodowej 🙂

Ogólnie jakoś nigdy nie brałem do bani że 1 litr miodu nie waży 1kg i boleśnie przekonałem się o tym w momencie gdy musiałem owe 30l wtaszczyć z piwnicy na 2. piętro ;-( … i okazało się że to tak lekko 40 kg i 5 x 14 schodków – pod koniec myślałem że kręgosłup to wyjdzie sobie na spacer nie pytając mnie o zdanie…

W każdym razie wygotowanie takiej ilości miodu to niezłe przedsięwzięcie kuchenne. Co prawda miałem garnek 30l więc trzy rundy gotowania wystarczyły ale wlewanie miodku do gara było niezłą zabawą. Po operacji kleiło się oczywiście dokładnie wszystko 🙂 i kolejną godzinę spędziłem na próbach odklejenia tego i owego. Bańki obecnie dzielnie czekają aż spadnie temperatura brzeczki i koledzy drożdże zabiorą się za robotę. W sumie to nie robiłem jeszcze tak dużych objętościowo nastawów więc mam wrażenie że operacje pt. zlanie znad osadu to dopiero będą przedsięwzięcia kuchenne bo na przelanie 50l to muszę mieć przecież trzecie naczynie o podobnych objętościach … albo zapełnić wszystkie garnuszki i słoiki w domu 🙂 … wanna?

Sam nastaw to dwójniak o składzie: 40% miodu gryczanego, 30% spadziowego, 30% wielokwiatowca … no i przyprawy, które pozostaną moją tajemnicą … ale za 3-4 tygodnie gdy pierwsza fermentacja już zakończy swoje dzieło będę mógł napisać czy moje wysiłki dały skutek choć zbliżony do miodu pitnego.

Sierpień 19

Miodek dawno gotowy

W sumie miodek pt. lekka gryka zdegustowany był już dawno temu ale dopiero dziś wrzucam jego opis…

Zasadniczo pomysł z drożdżami pt. Lalvin ICV D47 jest bardzo dobry. Produkują one bardzo zwarty osad który osadza się na dnie i nie ma problemów z klarownością  miodu – właściwie bez problemu osiągnąłem klarowny miód nie stosując żadnych klarwinów czy innych żelatyn. Osady są po prostu dużymi kulkami glutów które można by usunąć właściwie nawet ręką (o ile zdołałbym ją wcisnąć do bańki). Czas fermentacji też był bardzo szybki bo miodek zlany do bańki w połowie marca już w maju bez problemu nadawał się do picia i nie czuć było drożdży. Spożyliśmy tego w większości podczas imprezy na Grunwaldzie i panowie rycerze twierdzili, że to naprawdę zacny produkt 🙂 Ponieważ mają w tym doświadczenie więc i ja chodziłem cały w skowronkach…

Miód w sumie był trójniakiem bo na bańkę ok. 9l wlałem 3l miodu. Tym razem jednak nie wykonałem pełnego wygotowania miodu lecz tylko pogrzałem go do około 50C. Skutkiem tego w miodzie czuło się jeszcze woski pszczele i ogólnie jakoś tak świeższy był niż miody przemysłowe. Choć mam wrażenie, że te woski to bardziej posmak samego miodu który dostałem od Spycha. Niestety nie jestem niestety pszczelarzem więc nie jestem w stanie stwierdzić czy ten posmak wosku w miodzie to zaleta czy jego wada w każdym razie mi to nie przeszkadza a jakoś tak bardziej naturalne się wydaje niż w pełni „czysty” smak miodu pitnego.

Na przyszłość mam też nauczkę, że robiąc bańkę warto przyczepić kartkę z opisem jakie miody, drożdże, pożywki się użyło. Po zlaniu można odnieść się do jakości przez pryzmat użytych surowców. To dużo daje.

Kategoria: Miodki | LEAVE A COMMENT
Marzec 15

nowy gryczak

Spychacz dostarczył 4l miodka opisanego jako „lekka gryka”. Pio dostarczył drożdże … bańka wymyta i zdezynfekowana 🙂 Czyli ruszam z trzecią edycją miodka …

Tym razem planuję zrobić coś pośredniego między skrajnie słodkim lipowym i półwytrawnym gryczanym.

Spadam rozpuszczać miody…

Kategoria: Miodki | LEAVE A COMMENT