Listopad 30

Zwiedzamy Browar Kormoran

Tak się dziwnie składa, że ostał się w Olsztynie tylko jeden browar … 🙁 No i tak się także złożyło, że dane mi było zwiedzenie owego 🙂

Pierwsze wrażenie już na samym wejściu … mocno czuć zapach wygotowywanego słodu + gotowany chmiel. Całość daje klimat browaru na całego. Ogólnie BK to mały browar. Budyneczek w sumie niewielki, w koło ogródki działkowe, jakaś część zakładu energetycznego i fabryka Milforu. Co ciekawe to widać z tyłu duże bańki fermentacyjne i jakoś tak śmiesznie to wygląda: mały budyneczek, w koło tony kontenerów z butelkami a nad wszystkim królują wielkie bańki 🙂

W środku ciasno. Tu linia produkcyjna do butelkowania, tu filtrownia, tu warzelnia … a tam leżakownia … prrr i to nie jedna leżakownia 🙂 Dzięki uprzejmości oprowadzającego i posiadaniu kufelka w ręce udało mi się skosztować trochę piw wprost z leżaka. No i powiem wam tak: poezja. Piwo z butelki nijak ma się do czegoś takiego – po prostu zupełnie inna liga. Prawie dojrzały Porterek, Premium, Wisienka, Warnijskie,  nawet ciężkawy Warmiak wchodzi aż miło.

Moje wcześniejsze spotkania z wyrobem piw to była tylko moja własna produkcja na miniaturową skalę… oraz oglądanie browarów restauracyjnych w Łodzi  czy Warszawa Arkadia (Bierhalle) …. no i właściwe nie byłem jeszcze w czymś bardziej profesjonalnym. W BK zrobiła na mnie wrażenie warzelnia. Otóż siedzi sobie taki człowieczek przy 4 czy 5 kadziach … no i w jednej się gotuje w drugiej chmieli itd. nie są to jakieś wielkie ilości (nie porównuję tego do domowej produkcji oczywiście :-)) ale jak dla mnie po prostu oglądanie jak CZŁOWIEK się tym zajmuje, pilnuje, próbuje (rozwaliły mnie słoiki okręcone drutem żeby nie parzyło do testowania odwarów) daje wrażenie że to po prostu piwo od człowieka a nie z przemysłowej linii produkcyjnej. No i zapach wygotowanego słodu, który śmierdzi jak karma dla świń (ponoć świnki to uwielbiają :-)).

Filtrowanie. Robiąc własne piwo zachodziłem w głowę jak tu pozbyć się osadów, mętności itd. Widząc jak się to rzeczywiście odbywa (ziemia okrzemkowa itd.) … i rozmawiając z oprowadzającym chyba dochodzę do wniosku, że w swoich wyrobach nawet nie będę się wygłupiał w filtrowanie. Browar domowy ma być mętny . (kropka) Zrobienie samemu jakiegoś domowego filtratora w sumie nie byłoby by nawet tak skomplikowane i właściwie nie jest to jakaś wielka filozofia jednak chyba dam sobie siana. Na większych browarach filtrowanie i pasteryzację wymusza handel – na mnie nie i o ile jakoś tak do niedawna starałem się dorównać temu sklepowemu tak teraz chyba odpuszczam to sobie. Piwo domowe ma być piwem domowym i tyle. Oni są przemysłem, ja domatorem i chyba tak powinno pozostać.

Na koniec podsumowując: BK już wyrosło ze swoich pomieszczeń, wciskają co się da i gdzie się da. Ciekaw jestem kiedy ruszy rozbudowa o nowe hale. Ogólnie: po prostu fajny mały browar… no i te kraniki z leżakowni, które tak sobie sterczą tu i tam ze ścian. Jak dla mnie wizyta dużo mi dała … a i dobrego browaru człowiek popróbował 🙂

Mam nadzieję że w przyszłości uda mi się zwiedzić jeszcze jakieś małe browary (Ciechan? Amber?)… daje to do myślenia… Niestety nie udało mi się w lato wbić w browary Monachijskie 🙁 ale może za rok podejmę próbę drugą ….

Listopad 28

Miodne – Browar Kormoran

Tym razem piwko z dodatkiem miodu ale co ciekawe ciemne. Alko 5.7%, ekstrakt 15,5% Piwa nie ma jeszcze w sprzedaży. Swój egzemplarz wycyganiłem prosto z Browaru 🙂

Piwo zlane w kufel jest ciemno brązowe. Zapach – czuć mocno miód ale jednocześnie palony słód daje swoje. Piany sporo ale szybko opadła. Pierwszy łyczek a tu mamy… mocny smak miodu, mocno czuć słodycz i palony słód. Co ciekawe całość bardzo miło się komponuje tak jak w przypadku Wiśni w Piwie. Gazu niezbyt dużo i jest jakiś taki „miękki”. Wchodzi powoli jakbym statecznego portera pił ale tak „na słodko” 🙂 Na dnie kufla mam jakieś osady … na etykiecie piszą że to miód może się krystalizować choć mi to bardziej wygląda na zbite osady drożdży. Ogólnie wygląda mi to na piwo pt. Warmiak + miód i przeleżakowane ciut dłużej …. ale efekt warty spróbowania. Mimo tego że jakoś tak niezbyt przepadam za piwami ciemnymi to w tym połączenie dłuższego leżakowania z naturalnym miodem oraz palonymi słodami  dało bardzo ciekawy efekt.

Jak widać na załącznikach w BK zaczęło w końcu robić ładne etykiety. Jak dla mnie ciut przebajerzone i ciut zbyt idealne. Na półce na pewno będą się wyróżniały. W konkursach na etykiety pewnie też wylądują w czołówce i mam nadzieję że etykietą Świeżego i Warmiaka też się zajmą… bo aż boli jak się na to patrzy.

Podsumowując: 10/10 za harmonię smaku i innowacyjność, bo ja to chyba wolę lżejsze smaki.

Ciekaw jestem czy BK zdecyduje się kiedyś zrobić klasycznego Fulla pt. 7 czy 8% ekstraktu? Swego czasu uwielbiałem białego Specjala – można było sobie to pić i pić a w ciepły letni dzień … gdzieś na trasie – to po prostu piwo jak trzeba 🙂

Listopad 26

Nowości BK (wyciek kontrolowany)

Zupełnie nie przypadkiem udało mi się zdobyć nowość BK, która dopiero za jakiś czas zawita w sklepach… Ową nowością jest piwo, które dostanie nazwę „warnijskie”.

Piwko dostałem niestety bez etykietki (nie powiem, że wyciągnąłem z leżaka … ale niedaleko mija się to z prawdą :-)). Etykietę zdobyłem z innego źródła. Ogólnie do wykonania trunku użyto kilku słodów i zbóż bo i pszenicznego, orkiszowego, jęczmiennego, karmelowego, owsa, żytniego, pszenżyta i czegoś jeszcze. Czekam aż pojawi się w sklepie bo nieznany jest mi i woltaż …

Po zlaniu w kufelek pianka bez zarzutu, szybko opadła. Zapach jakiś taki inny niż „zwykłe sklepowe”. Kolor bursztynowy. Piwo jest zasadniczo klarowne choć ten słód pszeniczny nie daje mi spokoju i mam wrażenie że widzę ślady „tej mętności” :-). Pierwszy łyczek i tu zdziwienie bo to piwo jest po prostu inne. Z jednej strony czuć chmiel. Z drugiej słodkawe nuty słodu. Ogólnie niby standard, ale całość daje wrażenie czegoś nowego na rynku. Mam wrażenie że to piwo długo leżakowało bo smak wg. mnie jest dojrzały, po prostu przytrzymany na leżaku tyle ile trzeba. Gazu niezbyt dużo, nie drapie. Pije się miło i wchodzi jak trzeba.

Z ciekawostek to ponoć na leżaku wysiaduje się piwko miodowe… widać sukces Ciechana Miodowego i Koreba robi swoje. Ogólnie w Mołotovie widać że wiele osób nielubiących goryczki zamiast brać piwo z sokiem biorą miodowe więc odnoszę wrażenie że rynek piw słodkich raczej będzie parł do przodu. Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć to miodowe przed sklepową „premierą” 🙂 „Wiśnia w piwie” też ładnie pasuje się w tym klimacie…

Podsumowując owe „wielozbożowe”: 9/10 ale to „-1” żeby nie było że podlizuję się 😉 choć naprawdę mi smakowało…

Aktualizacja: Wielozbożowe ma 12,5% ekstraktu… 5.0% alko. Pite wprost z leżaka … po prostu powala 🙂 Owa mętność to brak filtracji a klarowność osiągnięto długim leżakowaniem a nie filtrowaniem. Miodowe … to poezja – opis niedługo, choć posiadane próbki też są bez etykiet. Niedługo wrzucę także relację z wizyty w browarze bo udało mi się wcisnąć na odwiedziny … (pozdrawiam głównego technologa)

Kategoria: Piwka | LEAVE A COMMENT
Listopad 23

Piwo z małego browaru

Dziś na strone onetu znalazłem newsa mówiącego jakie to polskie browarnictwo ma problemy itd. News tak naprawdę był komentarzem do artykułu z Rzeczpospolitej, w którym już zdecydowanie nacisk położono na rozwój lokalnych browarów a nie na to że „ci wielcy” mają się źle. Ogólnie cieszy mnie to 🙂 i mam nadzieję że w końcu u nas na miejscu w Olsztynie pojawi się browar restauracyjny czy choć więcej niż jedna knajpa niemająca cyrografu z „tymi wielkimi”.

Czytelników mojego bloga zachęcam żeby w czasie obiadku w knajpie czy ogólnie kupując piwo pytali się kelnera/ekspedyjenta „a coś lokalnego to dostanę?” czy „a gdzie macie półkię z lokalnymi piwami?”. Ze swojego doświaczenia wiem, że nic tak nie działa na właścicieli przybytków jak zainteresowanie klientów. To nasz wspólny interes bo: a) można będzie w końcu coś ciekawego w sklepie kupić b) do obiadu to nie tylko Żywiec czy Tyskie c) szanujmy naszych browarników a nie „przemysł browarniczy” – korporacja jest bezosobowa, lokalny browarnik już nie. A już niermiernie lubię wk….ać kelnerów tekstem że „Olsztyn to miasto nastawione na turystykę a w barze tylko piwo z Żywca czy innego browaru z drugiego końca polski – czym my mamy zachęcać turystów?”.

Do osobistych sukcesów zaliczam to, że zjazd firmowy, który odbył się w Olsztynie (pozdrawiam Hotel Manor) odbył się przy Irish’u z BK 🙂 Mam nadzieję że kolejny odbywający się pewnie gdzieś na południu będzie także uatrakcyjniony loklanym browarem…

Podsumowując: to MY decydujemy co chcemy pić a czasem z czystej przekory wolę odmówić śmieciowego browaru i pójść gdzie indziej na owy trunek niż pić co popadnie. Szanujmy się.

Listopad 3

Kaiser Sport Radler Citron

Otóż Sport Radler to nie napój izotoniczny ale napój piwny… alko 3.2%

Piwko w kufelku ma kolor jasno żółty. Pieni się tylko przy nalewaniu i już po chwili piana całkowicie znika. Zapach … cytrynowo-chmielowy. Smak … cytrynowy, czuć chmiel ale słabo. Co ważne nie czuć żeby był jakoś specjalnie słodzony. Gaz buzuje w ustach aż miło i jest jakoś tam fajnie drapiący. Smaczne i miłe na koniec wieczoru (gdy już nic innego nie wchodzi) czy na wypicie gdzieś na trasie rajdu tak żeby nie pacnęło w głowę a było miło.

Piwko przywiezione z Austrii przez kolegę Piotrka. Jedno już takie oceniałem … i chyba nie muszę się powtarzać… bo smakuje mi ono niemiłosiernie i cały czas nie mogę przeżyć że u nas rynek tego typu wynalazków ogranicza się do Reds’a i właściwie niczego więcej a i tak wszystko w cholerę słodzone.

10/10 Po raz kolejny…